Blog tomaszewska.eu wykorzystuje pliki cookies. Jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. Dane, które zbieram są wykorzystywane wyłącznie do celów statystycznych oraz poprawnego korzystania z serwisu po zalogowaniu.

Joe Matt: Spust, czyli pamietnik onanisty pasjonata

Poznaj prawdziwego antybohatera Joe Matta: mistrza w sztuce tworzenia i edytowania ponad 8-godzinnych kaset wideo z bootlegami pornografii; dusigrosza, który nigdy nie przegapia okazji do wyłudzenia pieniędzy od przyjaciół; nałogowego onanisty, który nie pojmuje dlaczego nie ma dziewczyny; obsesyjnego kolekcjonera, który gorączkowo poszukuje zabawek z dzieciństwa; niewdzięcznego syna, który wyrzuca każdy podarunek od matki; człowieka tak leniwego, że oddaje mocz do butelki, aby tylko nie iść do łazienki.

Joe Matt nie zostawia na sobie suchej nitki: leniwy, zazdrosny, skąpy, cyniczny, nielojalny nawet wobec jedynych przyjaciół, Setha i Chestera. Po prostu żałosny. Od czasu osiągnięcia metrykalnej dojrzałości mieszka w wynajętym pokoju ze wspólną łazienką na półpiętrze, nawet sikać mu się nie chce do kibla – trzyma w szafie butlę, do której z lenistwa (a może obawy o przypadkowe spotkanie z innymi lokatorami nędznego motelu) oddaje mocz, opróżniając ją potem złośliwie do umywalki. Dusigrosz. Z takimi nawykami nie ma szans na poznanie jakiejkolwiek miłej i ładnej dziewczyny („takiej, którą można przedstawić matce”), co więcej – popada w coraz głębsze uzależnienie od masturbacji. Na ostatnich kartach książki jest dosłownie wrakiem – zero motywacji, słaby, załamany własną kondycją psychiczną i fizyczną, stracił życie na montowaniu ulubionych scen z pornosów na potrzeby osobistej kolekcji video.

Pisać może tylko o tym, co najlepiej zna – o sobie i swoich wadach,  praca przychodzi mu z trudem, bo traci czas i energię na osłabiających kompulsjach (rekord dwudziestu orgazmów w ciągu sześciu i pół godziny osiągnął przed czterdziestką) a błędne koło paraliżujących nawyków domyka bezkompromisowy stosunek do matki i dumne rozpamiętywanie podłości, popełnianych na byłej narzeczonej.

A przecież Joe jest bardzo utalentowany… Potrafi przez ponad 120 stron prowadzić ciekawą graficzną narrację o własnym marnym życiu wewnętrznym, filmach porno, wycinkach z historyjkami obrazkowymi ze starych gazet i innych mało pasjonujących słabościach. Bez taniego dowcipkowania nadaje tym wynurzeniom humorystyczny charakter, jakimś nadzwyczajnym cudem budzi ciekawość i nie pozwala się oderwać od w gruncie rzeczy przydługich dialogów. Rysuje prostą czarną kreską, koloruje monochromatycznie brudną zielenią, pokazuje nudne sceny w knajpie czy na łóżku przed telewizorem, i jednak chce się go czytać dalej! 

Co w takim razie blokuje Joego Matta, dlaczego nie może rozwinąć skrzydeł, zrobić kariery, znaleźć pracy, żony, szczęścia? W którym momencie życie wymknęło mu się spod kontroli a obsesyjna kontestacja rodziny i świata doprowadziła do momentu, w którym zaczął nienawidzić w końcu sam siebie? Dlaczego Joe nie może się oderwać od przykrych wspomnień z dzieciństwa, wciąż nienawidzi znajomych z liceum i ogranicza podejmowanie dorosłych decyzji do minimum? Warto przeczytać i poznać tego faceta w średnim wieku, który przeżył już połowę i trudno czuć do niego sympatię, autoironicznie z wołającego o pomoc w poszukiwaniu  prywatnego sensu.

Prażanin z reumatyzmem

Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było. 

Jaroslav Hašek, Szwejk na froncie

Oszaleć, nie oszaleć

Już od dawna wiedziałem, że łatwo można oszaleć. Nietrudno. Nie myślałem jednak, że tak straszliwie łatwo. Z czasem zacząłem coraz lepiej się na tym znać. Tak, że teraz mogę postawić zagadkę: jaka jest najłatwiejsza rzecz na świecie? Oszaleć! I druga zagadka: jaka jest najtrudniejsza rzecz na świecie? Nie oszaleć! Tak więc i ja wniosłem mały wkład do światowej historii zagadek, rebusów, szarad i innych rozrywek umysłowych.

Edward Stachura, Cała jaskrawość

Początek strony